[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Tylko wówczas, gdy polityka potrafiła ocenić zrodzone we Francji siłyi nowo wytworzone stosunki w polityce europejskiej, mogła przewidziećrezultat, który z tego powstanie dla wielkich wytycznych wojny, i tymsposobem zostać naprowadzona na niezbędny rozmiar środków i wybórwłaściwych dróg.Można więc powiedzieć: dwudziestoletnie zwycięstwa rewolucji są wgłównej mierze skutkami błędnej polityki przeciwnych jej rządów.Rozumie się, że błędy ujawniły się dopiero podczas trwania wojny, aich objawy sprzeciwiały się całkowicie oczekiwaniom polityki, To niestało się jednak dlatego, że polityka nie zasięgnęła rady u sztukiwojennej, Ta sztuka wojenna, w którą polityk mógł wierzyć, tzn.ta zrzeczywistego świata, przynależąca do czasów polityki, to dobrze jejznane narzędzie, którym się dotychczas posługiwała, ta sztuka wojennabyła skrępowana błędami polityki i dlatego nie mogła nic innego uczyć.Prawdą jest, że i wojna sama doznała znacznych przeobrażeń w swojejistocie i w swoich formach, które zbliżyły ją do jej absolutnej postaci.Tejednak przeobrażenia nie powstały przez to, że rząd francuski dopewnego stopnia uwolnił ją ze smyczy polityki, lecz ze zmienionej polity-ki, która wynikała z rewolucji francuskiej zarówno dla Francji, jak i dlacałej Europy.Ta polityka wytworzyła inne środki, inne siły i przez todoprowadziła do takiej energii prowadzenia wojny, która bez tego niebyła nawet do pomyślenia.A więc i rzeczywiste przeobrażenia sztuki wojennej są następstwemzmienionej polityki i dalekie od tego, aby uzasadnić ewentualny ichrozdział, są raczej dobitnym dowodem ich wewnętrznej spójni.A więc raz jeszcze: wojna jest narzędziem polityki i z koniecznościmusi mieć jej charakter i mierzyć jej miarą.Kierowanie więc wojną w jejgłównych zarysach z tego powodu jest polityką, która zamienia pióro namiecz, nie przestając jednak rozumować według swych własnych praw.ROZDZIAA SI�DMYCel ograniczony.Wojna zaczepnaNawet wówczas, gdy pokonanie nieprzyjaciela nie może być celem,może istnieć jeszcze bezpośrednio pozytywny cel i tym pozytywnym ce-lem może być jedynie opanowanie części nieprzyjacielskiego kraju.Korzyść z takiej zdobyczy może być ta, że osłabiamy siły państwowenieprzyjaciela, a zatem i jego siły zbrojne, własne zaś wzmacniamy, i żewojnę prowadzimy po części na jego koszt.Ponadto przy zawieraniu po-koju posiadanie prowincji nieprzyjacielskich można uważać za czystyzysk, gdyż albo je zatrzymamy, albo wymienimy na inne korzyści.Ten pogląd jest bardzo naturalny i nie dałby się kwestionować, gdybystan obrony, który musi nastąpić po natarciu, nie zmuszał do zastano-wienia się.W rozdziale o punkcie kulminacyjnym zwycięstwa dostatecznie wy-tłumaczyliśmy, w jaki sposób ofensywa osłabia siły obronne, i że po niejmoże nastąpić stan, który nakazuje liczyć się z niebezpiecznymi na-stępstwami.Osłabienie własnych sił zbrojnych przez opanowanie nieprzyjaciel-skiego obszaru ma swoją gradację, która zależy po większej części odpołożenia geograficznego tego obszaru.Im bardziej stanowi onuzupełnienie własnego kraju lub leży wewnątrz niego albo też rozciągasię wzdłuż niego, im bardziej znajduje się na kierunku sił głównych, tymmniej będzie osłabiał własne siły zbrojne.Saksonia podczas wojnysiedmioletniej była naturalnym uzupełnieniem pruskiego teatruwojennego i przez tę okupację Fryderyk Wielki nie tylko nie uszczupliłswoich sil, ale nawet je wzmocnił, gdyż jest ona położona bliżej Zląskaniż Marchia.Nawet Zląsk, po zdobyciu go przez Fryderyka Wielkiego w latach1740 i 1741, nie osłabił jego sil zbrojnych, gdyż z uwagi na swój kształt ipołożenie, jak również przebieg granic wysuwał w kierunku Austriijedynie wąski klin tak długo, dopóki Austriacy nie opanowali Saksonii, aniezależnie od tego ten wąski styk znajdował się i tak jeszcze nakierunku, na którym musiały posuwać się oba uderzenia główne.Jeżeli natomiast zdobyte pasmo terenu leży pośród innych prowincji,posiada położenie ekscentryczne i niedogodne ukształtowanie terenu, toosłabienie wzrasta tak widocznie, że zwycięska bitwa nie tylko nieprzy-jacielowi nie pomaga, ale staje się dlań nawet niepotrzebna.Austriacy zmuszeni byli opuszczać Prowansję bez bitwy, ilekroćusiłowali nią zawładnąć z obszaru Wioch.Francuzi w 1744 r.dziękowaliBogu, że uszli z Czech, nie przegrawszy żadnej bitwy.Fryderyk Wielkinie mógł się w 1758 r.utrzymać w Czechach i Morawach za pomocątych samych sil, które w 1757 r.dały mu takie wspaniale sukcesy naZląsku i w Saksonii.Te przykłady, w których armie nie mogły utrzymaćsię w zdobytych obszarach tylko dlatego, że osłabiało to ich siły bojowe,należą tak bardzo do normalnych zjawisk, że szkoda trudu, aby wyliczaćjeszcze inne.A zatem przy pytaniu, czy taki cel możemy sobie wytknąć, będziechodziło o to, czy jesteśmy pewni utrzymania zdobyczy lub czy przejś-ciowe posiadanie (inwazja, dywersja) dostatecznie opłaci siły w tym celuużyte, a w szczególności, czy nie należy obawiać się silnego odwetu,który mógłby nas całkowicie wytrącić z równowagi.Ile spraw w każdymposzczególnym wypadku trzeba rozważyć, mówiliśmy w rozdziale opunkcie kulminacyjnym.Jedno jeszcze musimy tu dodać.Taka ofensywa nie zawsze jest w stanie przynieść nam w zysku to,co tracimy na innych punktach.Podczas gdy zajęci jesteśmyczęściowym zdobywaniem, nieprzyjaciel może na innych punktachczynić to samo, i jeżeli nasza akcja nie ma przemożnego znaczenia,nieprzyjaciel nie będzie zmuszony zaniechać swojej.Chodzi więc odojrzale zastanowienie się, czy z jednej strony nie stracimy więcej,aniżeli z drugiej zyskamy.W rzeczy samej traci się tu więcej, niż zyskuje, nawet w wypadku,kiedy prowincje są te same, gdyż mnóstwo sił zostaje w pewnym stopniuwyłączone z działania.To, że wypadek ten zachodzi również u nieprzy-jaciela, nie powinno być powodem do nastawienia się raczej na utrzyma-nie własnego niż na zdobywanie cudzego.A jednak tak się dzieje, Utrzy-manie własnego leży zawsze bliżej serca, a ból, który własne państwocierpi, zostaje zrównoważony tylko przez odwet i do pewnego stopniazneutralizowany, jeżeli zdobycz jest znacznie większa
[ Pobierz całość w formacie PDF ]