[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.I na pewno nie będę ci udzielał rad, jak dostać się do jej majtek.Cyrus zachichotał pod nosem i wyszedł z łazienki, zostawiając Nate'a z otwartymiszeroko oczami.Zastanawiał się, czy Blair wie, że Cyrus zamierza poślubić jej matkę.Odkręcił kurek i ochlapał twarz zimną wodą.Przyjrzał się sobie w lustrze.Wczoraj dopózna był z chłopakami - oglądali po pijaku Tomb Raider.Cała zabawa polegała na tym, żeza każdym razem, kiedy zobaczyli sutki Angeliny Jolie, musieli się napić.Starał się utopić walkoholu myśli na temat Blair i Sereny, i teraz za to płacił.Był blady, miał zapadniętepoliczki, a pod oczami sińce.Wyglądał jak śmieć.Kiedy tylko skończy się to cholerne śniadanie, pójdzie do parku zajarać na słoneczku.Najlepsza odtrutka.Ale najpierw musiał trochę poflirtować z Blair.Sprawić, żeby znowu gochciała.Do dzieła, stary.Po wyjściu z toalety Blair nie wróciła do swojego stolika, tylko krążyła po sali,rozglądając się za Kati i Isabel.- Blair! Tutaj! - zawołała Kati, poklepując puste krzesło obok swojego.Ich rodzice iznajomi rozeszli się po sali, udzielając się towarzysko, wiec dziewczyny miały stół tylko dlasiebie.- Masz - powiedziała Isabel, podając Blair kieliszek szampana z sokiempomarańczowym.- Dzięki - powiedziała Blair, upijając łyczek.- Przed chwilą był tu Jeremy Scott Tomkinson i próbował nas wyciągnąć do parku -powiedziała Kati i zachichotała.- Wiesz, jest całkiem milutki, na swój sposób.Co za określenie!Isabel odwróciła się do Blair, powracając oczami.- Co za nuda, prawda? A jak przy twoim stole?- Nawet nie pytaj - powiedziała Blair.- Zgadnijcie, z kim siedzę.Obie dziewczyny zachichotały; nie musiały zgadywać.- Widziałaś już ją na billboardzie? - zapytała Isabel.Blair pokiwała głową i wzniosła oczy ku górze.- A w ogóle to co to jest? - zapytała Kati.- Jej pępek?Blair nadał nie była pewna.- Kogo to obchodzi?- Zupełnie nie ma wstydu - stwierdziła Isabel, - W zasadzie to mi jej żal.- Mnie też - przyznała Kati.- Niech wam nie będzie - powiedziała zaciekle Blair.Grrr.Nate pchnął drzwi męskiej toalety dokładnie w tym samym momencie, kiedy Serenawychodziła z damskiej.Razem szli korytarzem z powrotem do sali.- Nate - powiedziała Serena, wygładzając na udach swoją nową spódniczkę zbrązowego zamszu.- Mógłbyś mi wyjaśnić, dlaczego się do mnie nie odzywasz?- Wcale tak nie jest - odparł Nate.- Widzisz, odzywam się właśnie do ciebie.- Z ledwością.Co się stało? Co jest nie tak? Blair ci cos powiedziała na mój temat?Nate odruchowo sięgnął do kieszeni kurtki i pomacał palcami piersiówkę z whisky,która się tam znajdowała.Spojrzał na marmurową podłogę, unikając spojrzenia smutnychoczu Sereny.- Powinniśmy wracać - rzekł, przyspieszając.- W porządku - odparła Serena, podążając niespiesznie jego śladem.Znowu czuła w gardle ten cierpki, słony smak, smak łez.Od tylu dni powstrzymywałasię od płaczu i teraz czuła zbliżanie się fali kulminacyjnej.A kiedy zacznie szlochać, niebędzie mogła przestać.Gdy Nate i Serena zajęli swoje miejsca przy stole, Chuck uśmiechnął się do nichznacząco.Wyraz jego twarzy zdawał się mówić: Jak było? Serena miała ochotę go walnąć.Zamówiła kolejną filiżankę kawy, wsypała do niej cztery łyżeczki cukru i mieszałabez końca, jakby zamierzała przewiercić się przez filiżankę, spodeczek, stół, podłogę, żebydokopać się w końcu do starego grobowca faraona, gdzie mogłaby płakać do woli i nikt by jejnie znalazł.Nate wziął sobie krwawą mary.- Do dna! - powiedział wesoło Chuck, stukając swoją szklaneczką o szklankę Nate'a,po czym wychylił duży haust.Blair też wróciła.Pochłonęła już swoją porcję cr�me brule�, a teraz wyjadała z talerzaswojej matki.Pełno tam było nienarodzonych kurczaków, ale nie obchodziło jej to - i tak zachwilę wszystko zwymiotuje.- Hej, Blair - powiedział miękko Nate, aż Blair upuściła z brzękiem swoją łyżeczkę.Uśmiechnął się, nachylając nad stołem.- Wygląda bosko.Mogę spróbować?Blair przyłożyła nerwowo dłoń do serca.Seksowny Nate.Jej Nate.Boże, ale gopragnęła.Ale nie zamierzała się tak łatwo poddawać.Miała swoją dumę.Uspokoiła się i podsunęła mu swój talerz, po czym sięgnęła po drinka i dopiła resztęjednym haustem.- Możesz dokończyć - powiedziała i podniosła się.- Przepraszam.- Odeszła od stołu,stukając obcasami, by w damskiej toalecie wetknąć sobie palec do gardła.Bosko.tematy �% wstecz dalej �% wyślij pytanie odpowiedzWszystkie nazwy miejsc, imiona i nazwisko oraz wydarzenia zostały zmienione lub skrócone, po to by nieucierpieli niewinni.Czyli ja.hej, ludzie!Uważam, że S wyszła bosko na zdjęciu w niedzielnym dodatku do Timesa.Choć pewnie jejnauczyciele nie byli zachwyceni, widząc, jak w środku szkolnego tygodnia trzyma w obu rękachmartini.Mówiąc prawdę, mam już trochę tego dość.No bo czy nie wystarczy, że za każdym razem,kiedy korzystamy z publicznego transportu, musimy patrzeć na jej zdjęcie? Choć najwyrazniej wam sięto jeszcze nie przejadło.Wasze e - maileP: hej P,poszedłem na wystawę do tej galerii, żeby zobaczyć twoje zdjęcie, naprawdę sexy, to copiszesz też mi się podoba, ty rządzisz.BigfanO: Cześć Bigfan,O ile nie masz jakiejś obsesji na moim punkcie, czuję się zaszczycona.PP: Cześć Plotkara,Kiedy zobaczyłam zdjęcie S w gazecie, wpadłam na pewien pomysł! Czy ty to S? Jeśli tak,jesteś bardzo podstępna.A tak poza tym, mój tata cię uwielbia i chce, żebyś napisała książkę.Ma duże znajomości.Jeśli powiesz mi, kim jesteś, może sprawić, że będziesz sławna.JNYHYO: hej JNYHY,Sama jesteś bardzo podstępna.Nie chcę się przechwalać,ale w zasadzie to już jestem dość sławna, Czy też raczej nie sławna.Tym bardziej niepowiem ci, kim jestem.PNa celownikuWidziano, jak D zwraca cudowny smoking od Armaniego z powrotem do Barneys i wypożycza inny,już nie tak cudowny.Jego siostrę J widziano, jak kupuje bieliznę w La Petite Coquette, choćstchórzyła przy stringach.N kupował wielką torbę trawki w Central Parku.Też mi nowina.B widzianow salonie J.Sisters, gdzie znowu depilowała sobie woskiem linię bikini, Widocznie już ją zaczęłoswędzieć po ostatnim razie.S siedziała w swojej sypialni ze stopami wystawionymi za okno, suszącpaznokcie.Nie wydaje mi się, żeby przez całe swoje dotychczasowe życie spędziła w domu tyleczasu, co teraz
[ Pobierz całość w formacie PDF ]