X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Bądz przy mnie.Jego zimna dłoń, ów martwy przedmiot, nagle jak�by ożyła.Ale nie, musiała się pomylić i własne po�bożne życzenia wziąć za rzeczywistość, ponieważtwarz Nevady nie zmieniła się ani na jotę.Jednak ser�ce biło, zaś oddech wszedł w fazę zadyszki.Widocz�nie Nevada znowu zdobywał tę swoją górę.Gdy sta�nie na szczycie, będzie ocalony.- Nie pozwolę ci odejść - powiedziała niemal peł�nym głosem, całując jego dłoń.- Chcę, żebyś wal�czył i wygrał.Jasny Nefryt kiwnęła się do przodu i ten bezwład�ny ruch ciała wyrwał ją ze snu.Wyprostowała się i ję�ła rozcierać sobie bolący kark.Stwierdziła, że ktoś podczas jej drzemki opatulił jąpledem.Czyjeś ręce rozpaliły też ogień na kominku.Spojrzała na leżącego na łóżku mężczyznę.Wstrząsnął nią zimny dreszcz.Leżał nieruchomo,sztywny i wyciągnięty niczym nieboszczyk.Zwal�czając strach przed najgorszym, dotknęła opuszkami palców jego szyi.Wyczuła tętno.Słabe.Powolne.Ajednak było ono bezspornym dowodem życia.Chwyciła jego dłoń i w porywie wdzięczności ob�sypała gorącymi pocałunkami.- Lekarz pomylił się.Powiedział, że ból wyrwiecię z bezprzytomności.Ale ty zapadasz w jakąś cze�luść bez dna.Wołam, lecz mój głos nie dochodzi dociebie.Zagryzła wargi.Przepełniająca ją rozpacz szukaładrogi ujścia.Jeszcze chwila, a wybuchnie spazmaty�cznym, niepowstrzymanym płaczem.Właśnie wówczas poczuła drgnienie jego palców.Było tak słabe, że przypominało drgnienie motylichskrzydeł.Spojrzała na twarz Nevady.Błogie ciepłooblało jej serce.Twarz ta żyła zielonozłotymi tęczówkami oczu.Patrzył na nią!- Dlaczego.płaczesz?Trudno było mu uwierzyć, że mówienie może wy�magać aż tyle wysiłku.Każde słowo, ba, każda sylabaposiadała jakby ostrza i kolce, które szarpały gardło.- Nevada.Więc ty żyjesz.%7łyjesz!W odruchu bezmiernej wdzięczności za ten dar na�chyliła się i przywarła wargami do jego zimnegoi wilgotnego czoła.Przeszył go ból.Poczuł zawrót głowy.Ale nie tobyło ważne.Ważny był ów gorący oddech, który wtej chwili owiewał mu twarz, i ważna była słodycztego pocałunku.- Płaczę, bo jesteś ciężko ranny.Myślałam. Myślałam, że cię utracę na zawsze.Ale żyjesz,a nawet odzyskałeś przytomność.Patrzysz namnie, słyszysz mnie i rozumiesz.To prawdziwy cud.Zwyciężyłeś śmierć.- Obsypała pocałunkami jegopoliczki, brodę, nos i usta.Wydawało się, jakbychciała scałować do reszty to tchnienie śmierci, którejeszcze przed chwilą tak ją przerażało.- %7łyję - wyszeptał, wsłuchany w swój ból.Mógłby teraz znieść bardzo dużo, nawet piekielnekatusze, byleby tylko ta kobieta-dzieweczka owiewa�ła go swoim wonnym oddechem i dotykała gorącymiwargami.- Wiem, że wróciłeś do mnie.Wiem to.Nie mogła już dłużej powstrzymywać łez.Spłynę�ły po policzkach dwiema słonymi strugami.Próbował uśmiechnąć się, ale tylko skrzywił się zbólu.- Co się stało? Boli? - Studiowała grymas na jegotwarzy i widziała samą udrękę.Sięgnęła po stojący na nocnym stoliku flakonik,usypała zeń trochę proszku do szklanki i zalała wodą.Uniosła głowę Nevady i przytknęła brzeg szklanki dojego zbielałych warg.- Musisz to wypić.Do dna.Ta mieszanina ma po�noć właściwość osłabiania bólu.Skrzywił się, ale spełnił jej prośbę.Niby prostaczynność, a kosztowała go tyle wysiłku, że pot sperliłmu czoło.- Chciałbym, żebyś jeszcze coś dla mnie zrobiła- wyszeptał. - Proś o cokolwiek.Zrobię wszystko - odparła" łkając.- Czy mogłabyś mnie.pocałować?Prosił o coś, co było również jej gorącym pragnie�niem.Pocałowała go jak boginka - słodko, namiętniei czule.- Czy ja śnię?- To nie jest sen, Nevada.Jestem istotą z krwii kości.Ten pocałunek to rzeczywistość.Wytarła wierzchem dłoni mokre od łez policzki.Kiedy znowu spojrzała na Nevadę, dostrzegła, że za�padł w błogosławiony sen.Obudził go atak szarpiącego bólu, który promie�niował na całe ciało.Aż zacisnął pięści i zęby, żebypowstrzymać się od krzyku.Dusiła go też wściekłośćna to, co się wydarzyło.Zaryzykował, gdyż leżało tow jego naturze hazardzisty, lecz w gruncie rzeczy niedo końca był pewien, czy wygrał.Dawniej nie znał strachu.Zmieniło się to z chwiląpoznania Jasnego Nefrytu.Do tego dnia prowadziłżycie pozbawione trosk i celu.O nikogo się nie bał,gdyż nikt nie był mu bliski i drogi.Jasny Nefryt stałasię jak gdyby kamieniem milowym.Spowodowaławewnętrzny przełom.W rezultacie odmienił się niedo poznania.Kto mógł przypuszczać, że znów pojawi się w jegożyciu i jeszcze bardziej umocni go w tej przemianie?Gdy więc zobaczył ją w łapach tamtego szaleń�ca i usłyszał jego grozby, poczuł, że opuszcza go ca- ła odwaga.Zląkł się nie o siebie, ale o nią, o tękobietę-dzieweczkę, którą tak umiłował.Myśl, żezostanie zbrukana, paliła niczym ogień.Dlatego ru�szył do ataku bez żadnego planu, on, którego kar�ty nauczyły zimnego wyrachowania i kalkulacji.Chciał przede wszy�stkim odwrócić odniej bezpośrednie nie�bezpieczeństwo.Ale czy udało mu się to osiągnąć?Pamięć mimo wszystko coś przechowała.Zdawa�ło mu się, że widział Jasny Nefryt w półmroku sy�pialni.I że smakował jej usta.Szlochała i pochylałasię nad nim niczym matka nad obłożnie chorymdzieckiem.Ale to musiał być sen.Jasny Nefryt nie należała dokobiet, które płaczą na zawołanie lub też całują z bylepowodu.Zmobilizował wszystkie swoje siły i otworzyłoczy [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • ines.xlx.pl
  • Drogi uĹźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.