X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Owinęłam ciasno wokół szyi swój rozpinany sweter, żeby odgrodzić się od chłodnegonocnego powietrza.Gdy z powrotem się umościłam, żeby zasnąć, uświadomiłam sobie, że ciafrykańscy pielgrzymi nie mieli nawet ze sobą takiego ubrania, którym mogliby się okryć;byli skazani tylko na cienką znoszoną odzież na hadżdż.Wielu miało na sobie po prostuwytarte prześcieradła, a nie ciężki materiał frott� sprzedawany w całym Królestwie w postacigotowego stroju.Magiczna woda z Zamzamu przywracała tłum do życia i zgodnie ze swoimprzeznaczeniem sprawiała, że zmęczeni Afrykanie byli jak nowo narodzeni.Zaczynali sięśmiać, a pełne ekscytacji dzwięki suahili mieszały się z tymi wybuchami radości.Co jakiśczas wrzawę przerywał pojedynczy mokry kaszel.Nagle obudził się imam przewodzący naszej grupie, usiadł sztywno, a kiedy zobaczył,co się dzieje, jego broda niemal stanęła na sztorc.Niczym Yosemite Sam[62] przeskakujący z jednej poobcieranej nogi na drugą,zdesperowany imam zaczął gwałtownie odbierać spragnionym Afrykanom kubki z wodąi przekazywać je zaspanym mężczyznom z naszej grupy.Ci podrywali się zroszeni wodąz Zamzamu, gdy wzburzony imam przez nieuwagę porozlewał wokół cenny święty płyn.Rząd 300 Afrykanów stał cierpliwie w kolejce, ze spokojem przyjmując, że widoczniepragnienie innych jest ważniejsze.Zobaczyłam, że kolejka jeszcze się wydłużyła i ustawiałosię w niej coraz więcej osób.Prawdopodobnie te samowary były jedynym zródłem wodypitnej na przestrzeni kilku kilometrów.Imam, doprowadzony przez Afrykanów do pasji,uciekł się do bardziej drastycznych środków.Ze złością przywołał dwójkę młodszychpielgrzymów i zarządził, by dla bezpieczeństwa przenieśli samowary gdzie indziej. Saudyjscy pielgrzymi posłusznie wykonali polecenie.Zmagając się z ciężarem, zabraliolbrzymie zbiorniki z przejścia, przeciągnęli dalej i umieścili na środku, między matami, naktórych spali mężczyzni.Teraz przez resztę nocy mężczyzni mogli strzec wody i niedopuścić, by pił ją ktoś spoza naszej grupy.Biedni Afrykanie zrozumieli w końcu, co sięstało, i bez protestu zaczęli się wycofywać, pogrążając się w ciemności Al-Muzdalify.Niczym spragnieni Masajowie na pustyni nie robili scen; woleli zachować siły na dalszeposzukiwania wody.Pożegnali nawet ciepło imama i zniknęli w mroku.Byłam oburzona.Na hadżdżu byliśmy ponoć równi i Bóg obserwował każdy naszczyn, a mimo to imam odmówił podzielenia się wodą ze spragnionymi pielgrzymami.Rozglądając się po otaczających mnie ludziach, wątpiłam w to, że kogokolwiek męczypragnienie.Nic by się nie stało, nawet gdybyśmy aż do Miny, gdzie mieliśmy dotrzećo poranku, nie dostali kolejnej porcji wody.Mimo to nikt z nas nie interweniował.Rozhisteryzowany imam dostał przyzwolenie na to, co zrobił, a my zawiedliśmy naszychbraci w wierze, gdy podczas hadżdżu znalezli się w potrzebie.Wstydziłam się za swoją grupęi wstydziłam się za siebie, że nie zajęłam w tej sprawie żadnego stanowiska.Randa i Szarif zespokojem usprawiedliwiali tę sytuację.- Qanta, oni nie mogli pić naszej wody.Były ich setki.Musimy zachować ją dlasiebie.Każda grupa musi być samowystarczalna w kwestii zaopatrzenia.Sama wiesz.Niemartw się tym tak bardzo.- Randa patrzyła na mnie uważnie, jakby szukała potwierdzenia.- A poza tym Afrykanie są znani ze złej organizacji podczas każdego hadżdżu! - dodałpielgrzym siedzący obok Szarifa, zirytowany, że przerwano mu sen.Randa i Szarif zamilkli.Zastanawiałam się, czy ten pielgrzym zdawał sobie sprawęz tego, jak rasistowsko zabrzmiały jego słowa.Przewróciłam się na drugi bok, niecoodsuwając się od Randy, i usiłowałam zasnąć, ale zajęło mi to trochę czasu, bo ciąglemęczyły mnie wyrzuty sumienia w stosunku do spragnionych Afrykanów.Gdy tak leżałam,myśląc o tym, słyszałam odgłos chrapania rozzłoszczonego imama.Najwyrazniej jemu całewydarzenie nie spędzało snu z powiek.Nie mogłam nie zauważyć, jak różne narodowości nawet tutaj, na hadżdżu, inaczej sięzachowywały [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • ines.xlx.pl