[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.�Ponownie�zilustruję�tę�sytuację�na�podobnym�przykładzie.Chcesz�kupić�samochód�osobowy�na�własny�użytek.�Masz�już�upatrzony�model.�Kosztuje�jedynie�75�000�zł,�ale�co�to�za�cudeńko,�super,�tylko�brać�i�jechać.�Rozmawiałeś�już�ze�swoim�doradcą�w�banku,�ze�zdolnością�kredytową�i�hi-storią�kredytową�nie�masz�problemów.�Podpisujesz�doku-menty,�trochę�załatwiania,�tablice,�ubezpieczenie�i& �ru-szasz.�Samochód�nowy,�jeszcze�pachnie�fabryką,�ekstra!Pod�koniec�miesiąca�przypada�termin�pierwszej�raty�kre-dytu.�No�cóż,�myślisz,�trzeba�wpłacić.�Ale�byłeś�na�tyle�przewidujący�i�zapobiegliwy,�że�kredyt�wziąłeś�na�dziesięć�lat,�na�8%,�w�ratach�równych�w�każdym�miesiącu.Ile�cię�wyniesie�rata?�Jedyne�910�zł�miesięcznie.�Inflacją�się�nie�przejmujesz,�ponieważ�w�oprocentowaniu�kredytu�jest�już�ona�uwzględniona.�Więc�ustanawiasz�stałe�zlecenie�i�więcej�do�tego�tematu�nie�wracasz.�Samo�się�toczy.Mija�dziesięć�lat.�Założymy�jeszcze,�że�w�tym�okresie�nie�było�zmian�stóp�procentowych�NBP,�że�udało�się�szczę-177 Paweł Nowakśliwie�spłacić�bez�żadnych�trudności�cały�kredyt.�Ile�wpła-ciłeś�do�banku�z�tego�tytułu?To�proste:�trzeba�te�910�zł�pomnożyć�przez�sto�dwadzie-ścia�miesięcy.�Daje�to�kwotę�109�000�zł.�Za�samochód�za-płaciłeś�75�000�zł,�a�do�banku�wpłaciłeś�109�000�zł.�Twoje�dodatkowe�koszty�z�tytułu�korzystania�z�kapitału,�który�nie�był�twój,�to�34�000�zł.Samochód�kosztował�cię�więc�o�34�000�zł�więcej�niż�cena�katalogowa.�To�dodatkowy�wydatek�stanowiący�45%�war-tości�samochodu.�Oczywiście�rozłożył�się�on�na�dziesięć�lat,�na�sto�dwadzieścia�miesięcy,�więc�mocno�nie�dokuczał,�ale�i�tak�było�to�ok.�285�zł�miesięcznie.Czy�można�już�z�tego�wyciągnąć�jakiś�wniosek?�Korzysta-jąc�z�cudzych�środków,�aby�zrealizować�znaczne�zakupy,�podejmujemy�proces�systematycznego�oszczędzania,�przy�czym�za�oszczędzanie�to�musimy�płacić.�Dobrze,�że�płaci-my�stopniowo,�w�miarę�spłat�rat�kredytu.Jak to jest w praktyceJeżeli�zestawimy�otrzymane�wyniki�obok�siebie,�czyli�kwo-tę�oszczędności�530�zł�miesięcznie�w�podejściu�ex antez�kwotą�910�zł�miesięcznie�w�podejściu�ex post,�okaże�się,�że�różnica�pomiędzy�nimi�wynosi�380�zł�miesięcznie.Oznacza�to,�że�przez�dziesięć�lat�gromadzenia�oszczędności�w�przypadku�ex ante�zgromadziliśmy�o�45�600�zł�więcej�niż�w�przypadku�ex post.�Trzeba�przyznać,�że�to�znacząca�kwota.Tyle�liczby�z�przykładów.�W�praktyce�otrzymany�w�ten�sposób�obraz�jest�znacznie�gorszy.�Z�dwóch�powodów.178 Rozdział 2.O oszczędnościach i oszczędzaniuPo�pierwsze,�stopy�procentowe�są�tu�tylko�częściowo�re-alistyczne.�W�przypadku�inwestycji�bezpiecznych�8%�średniorocznie�to�już�zupełnie�przyzwoity�wynik,�chociaż�godząc�się�na�większe�ryzyko,�można�uzyskać�więcej.�Rze-czywiste�kredyty�na�samochód�oprocentowane�są�znacz-nie�wyżej�niż�na�8%.�Nie�przesadzę,�jeśli�napiszę,�że�16%�średniorocznie�to�niezbyt�wysokie�oprocentowanie.Można�sprawdzić,�że�przy�oprocentowaniu�kredytów�16%�rocznie�rata�spłaty�wynosiłaby�już�1256�zł�miesięcznie.�To�aż�o�726�zł�więcej�niż�kwota�wymaganych�oszczędności�inwestowanych�na�8%.�W�okresie�dziesięciu�lat�różnica�między�tymi�podejściami�to�już�87�000�zł.�Skutki�takiego�stanu�rzeczy�są�dalekosiężne.�Dlaczego�tak�uważam?Rzeczywisty dylematRóżnica�w�wysokości�kwot�odkładanych�w�okresie�oszczę-dzania,�która�jest�znaczna,�to�tylko�jeden�aspekt�odróżnia-jący�podejście�ex ante�od�podejścia�ex post.�Z�tej�perspek-tywy�patrząc,�podejście�ex ante�daje�bezwzględnie�lepsze�wyniki�niż�podejście�ex post.Za�podejściem�ex ante�przemawia�też�kolejny�czynnik.�Tutaj�gromadzimy�środki�na�zakup,�zanim�uruchomimy�związane�z�zakupionym�składnikiem�majątku�wydatki�eksploatacyjne.�Kiedy�te�już�się�pojawią,�nie�musimy�dalej�oszczędzać.�Mniej�więcej�utrzymujemy�stały�poziom�stopy�życiowej.�W�przypadku�podejścia�ex post�po�zakupie�poja-wiają�się�w�naszych�wydatkach�dwie�pozycje:�raty�spłaca-nego�kredytu�oraz�wydatki�eksploatacyjne.�Wyraznie�obni-żamy�poziom�stopy�życiowej.179 Paweł NowakZ�drugiej�strony�przy�podejściu�ex ante�na�środki�musimy�czekać�nawet�wiele�lat.�W�podejściu�ex post�bierzemy�kre-dyt�właśnie�dlatego,�że�udostępnia�nam�środki�już.�A�one�teraz�właśnie�są�potrzebne.�Dlatego�gdy�nie�dysponujemy�kwotą�z�oszczędności,�kredyt�pozostaje�jedynym�możli-wym�rozwiązaniem.Ten�ostatni�aspekt�jest,�jak�się�okazuje,�najistotniejszy�przy�podejmowaniu�decyzji.�Kiedy�już�spłacamy�kredyt�i�jesz-cze�ponosimy�wydatki�eksploatacyjne,�trudno�pogodzić�się�z�kolejnym�wyrzeczeniem�w�postaci�systematycznie�odkładanych�kwot�na�jakiś�cel,�który�osiągniemy�za�pięć,�dziesięć�czy�piętnaście�lat.�Po�prostu�na�to�nie�wystarcza.�A�za�te�pięć,�dziesięć�czy�piętnaście�lat�pojawią�się�potrzeby�wymagające�większych�środków.�Może�już�wtedy�obecne�kredyty�będą�spłacone,�więc& �Może�zaczniesz�wtedy�od-kładać�na�przyszłe�wydatki?�Raczej�nie.�Raczej�skorzystasz�z�powiększonej�wskutek�spłaty�kredytu�zdolności�kredyto-wej�i�wezmiesz�kolejny�kredyt.Pomyśl,�jakie�to�jest�smutne�i�przewrotne�jednocześnie:�pierwszy�poważny�wydatek�w�życiu,�samodzielne�mieszka-nie,�wymaga�kredytu.�Kredyt�obciąża�cię�na�tyle,�że�nie�po-dejmujesz�się�oszczędzania.�A�poważne�potrzeby�finanso-we�pojawiają�się�co�kilka�lat.�Wtedy�nie�masz�oszczędności,�nie�możesz�ich�zaspokoić�bez�kredytu.�Bierzesz�go�na�kilka�lat.�Potem�znowu�na�kilka,�i�znowu,�i�znowu,�i�znowu.Poznajesz�to?�Pierwsza�poważna�decyzja�finansowa,�a�nim�się�zastanowisz�nad�sobą,�już�jesteś�na�ścieżce�ubożenia,�już�emerytura�za�pasem,�już�za�pózno,�żeby�coś�zmieniać.�Przygnębiające,�prawda?180 Dlaczego warto mieć pełną wersję?Pełną wersję książki zamówisz na stroniewydawnictwa Złote Myślihttp://czwarta-droga-finanse-osobiste.zlotemysli.pl [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • ines.xlx.pl